Co roku Spławkowe Grand Prix Okręgu ma szerokie grono faworytów. Często już po ustaleniu łowisk w kuluarach mówi się o zawodnikach,

którzy zwiększają swoje szanse na zwycięstwo z powodu preferowania jakiejś konkretnej techniki wędkowania. Zeszłoroczny cykl w miarę sprawiedliwie został ułożony tak, by nie premiować żadnych wędkarzy.  Dzięki takiemu zabiegowi na koniec roku poznaliśmy najwszechstronniejszego zawodnika, który zwyciężył w całym cyklu GPO.

Kanał Szeroki w Słońsku jak zwykle okazał się bardzo wymagającą wodą i nie wszyscy zawodnicy mogli sobie z tym akwenem poradzić. Odpowiednio dobrana taktyka to był klucz do sukcesu. Mimo, iż cała rywalizacja w  Spławikowym Grand Prix Okręgu to sześć tur, to już pierwsze zawody mocno wykrystalizowały czołówkę. Żeby wygrać w Słońsku trzeba było posiadać w swoim arsenale sprzętu przez wielu nielubiane uklejówki. Tą regułę złamał tylko jeden zawodnik, który dobrał się do drobnej ryby z tyczki - Jacek Kozielski3 465 pkt. Swoje sektory wygrali też Adam Skibowicz, Dariusz Mikłaszewski i weteran gorzowskich łowisk Waldemar Kryński. Ich wyniki były budowane głównie uklejami i oscylowały w granicach 1 500-2 000 pkt.

 

Na drugą turę GPO wybraliśmy się do Kostrzyna nad Kanał Warnicki. Mimo, że przez wielu zawodników uważany za bardzo nierówny, okazał się rozpracowany przez czołową trójkę z tegorocznego cyklu. Solidarnie drugie miejsca sektorowe zdobyli: Jarek Duniecki, Piotrek Piotrowicz i Jacek Kozielski, łapiąc kolejno: 2 910 pkt., 2 895 pkt., 2 910 pkt.  Najlepszym rezultatem – 5 690 pkt. tego dnia mógł się pochwalić Ryszard Płaczkowski, który miał „to coś” w zanęcie i wręcz zdeklasował resztę zawodników. Podstawą dobrego wyniku było przede wszystkich wyeliminowanie z łowiska wszędobylskich, małych krąpi. Zawodnicy mieli na to różne sposoby, od rozproszenia obciążenia, po ciężkie łowienie.  Nie obyło się także bez kombinowania z zanętą, ale często takie zabiegi przynosiły wręcz odwrotny skutek.

 

Trzecia tura GPO  to powrót do korzeni, czyli Warta w Świerkocinie. To łowisko od lat ma stałych faworytów i tutaj także mieliśmy najlepsze wyniki w całym cyklu. Na „Warciańskiej Ścianie” niezwykle ważnym momentem zawodów jest losowanie. Na szczęcie wprowadzenie sektorów w dużym stopniu zniwelowało dysproporcje wyników i dało  szansę na dobre miejsce z praktycznie każdego stanowiska. Na szczególną uwagę zasługuje w tym roku zasługuje wynik Mirosława Roja10 150 pkt., który jedynkę sektorową i zwycięstwo w całych zawodach upolował nie z popularnego „otworka”, a ze środka stawki. Ten rezultat wzbudził ogólny podziw wśród konkurencji i pokazał reszcie malkontentów, że Warta w Świerkocinie to łowisko, które wciąż jest warte częstego odwiedzania.

Czwarta tura GPO to znów spotkanie nad Wartą, ale tym razem w Skwierzynie. Prawie każdy z zawodników startując na tym łowisku, przynajmniej raz wylosował zaczepowe miejsca lub zalaną główkę, która potrafi opróżnić portfel uzupełniony przyponami do zera. Startując w zawodach trzeba zawsze mieć trochę szczęścia w losowaniu, niekoniecznie żeby wylosować zamykające stanowisko, a przede wszystkim, żeby ominąć podwodne niespodzianki. Jak się później okazało, Skwierzyna okazała się mało łaskawa dla Gwidona Pintala, Sławka Matelskiego i Jacka Kozielskiego, którzy w ten sposób mocno ograniczyli swoje szanse w zwycięstwie w całym cyklu GPO.  Warciane umiejętności natomiast pokazał Piotrek Piotrowicz, którego 10 370 pkt., dało zwycięstwo w całych zawodach.

Terenem zawodów piątej tury GPO był Kanał Ulgi w Gorzowie Wielkopolskim.  Łowisko można uznać by za idealne gdyby było w nim odrobinę więcej wody. Akwen ten jednak na całej długości jest w miarę równy i z każdego stanowiska można powalczyć o zwycięstwo. Na kanał we wrześniu można było przygotować sobie dwie taktyki:  łowić ukleję i polować na leszcze, albo sumiennie odławiać płocie.  Najlepszy wynik z na tym technicznym łowisku uzyskał Gwidon Pintal5 380 pkt.,  jedynki sektorowe uzyskali również Krzysztof Rajtar i Jacek Kozielski.

 

Decydująca o losach całego cyklu była szósta tura GPO, rozgrywana na Kanale Słubickim. Mimo, iż woda ta jest niezwykle rybna, to nie każdy zawodnik potrafi sobie z nią poradzić. Kluczem do zwycięstwa jest odpowiednia selekcja ryb, która w połączeniu z dobrą techniką, szybkim operowaniem wędziska daje szansę na dobry wynik.

 

To właśnie zrobił Jarek Duniecki, który rzutem na taśmę, wygrał swój sektor, co w połączeniu ze słabszą postawą głównych konkurentów dało zwycięstwo  w całym cyklu Spławikowego Grand Prix Okręgu.  Serdeczne gratulacje dla zwycięzcy, a także dla pozostałych zawodników. Dość powiedzieć, że szóstego zawodnika od triumfatora dzieliły zaledwie 4 punkty. To pokazuje, że w przyszłej edycji GPO obrona liderów zeszłorocznego cyklu będzie niezwykle ciężka, bo aspiracje na zwycięstwo ma wielu zawodników z szerokiej czołówki.

Fot. Archiwum Kemala

Powodzenia !

Jakub Kowańdy

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Design & Hosting: AP SOFT |