Cały sobotni wieczór spędziłem na przygotowaniach do zawodów wędkarskich, jakie miały się odbyć na prywatnym stawie w Płonicy. Montowanie zestawów na dwóch wędkach, zawiązanie większych haków, na grubszych przyponach – wszystko to po to, żeby tym razem łowić, nie krąpie czy płotki lecz karpie.

Mój entuzjazm był wielki, wiedziałem na 100%, że w końcu odpocznę od tyczki a łowił będę metodą odległościową. Bardzo lubię łowić matchówką, ale ponieważ w tym roku większość zawodów odbywała się na rzece Warcie, więc nie miałem ku temu za wiele okazji. Wreszcie będę mógł przetestować kupione na początku sezonu spławiki cralusso. Noc minęła bardzo szybko, a ze snu wyrwał mnie nie budzik a ulewny deszcz dzwoniący o parapet. Dodatkowo gdzieś nad Gorzowem od czasu do czasu pojawiał się błysk. Cóż, może nie będzie tak kolorowo jak przez ostatnie kilka dni…. że też właśnie dziś pogoda musiała się zepsuć! Na pewno wpłynie to na brania ryb! Na chwilę przed wyjazdem deszcz ustał, pojawiła się mgła, która pozwalała myśleć, że spoza niej przebije się słoneczko. 

W Boleminie czekał na nas właściciel łowika Jerzy Sienkiewicz, znany zawodnik od kilku lat startujący w GP Okręgu Gorzowskiego, który zaprowadził nas na miejsce zawodów.

Zawody o Puchar Prezesa Klubu Dorado otworzył prezes klubu Waldemar Kryński, który zaprezentował nam puchary, o jakie będziemy walczyć oraz puchar przechodni, zdobywany w poprzednich latach przez:

2011 – Jakub Kowańdy

2012 – Kemal Yildiz

2013 – Robert Dominiak

Rozpoczęcie zawodów zaplanowaliśmy na godzinę 9:00, więc bez zbędnej zwłoki udaliśmy się na wylosowane stanowiska. 

Na miejscu okazało się, że nie tylko ja postanowiłem łowić odległościówką. Zdecydowaną większość zawodników zaplanowała użycie wędek z kołowrotkiem, choć Krzysiek Denkiewicz, Marcin Patelski i Grzesiek Patelski pozostali wierni tyczce. Przystąpiłem do gruntowania stanowiska. Pitunia w opisie łowiska informował, że głębokości są znaczne, ale to co zobaczyłem, przeszło moje oczekiwania. Na 20 metrze miałem ponad 6 metrów głębokości i grunt ciągle opadał, a na domiar tego dno było bardzo nierówne. Zacząłem zastanawiać się czy w  ogóle ma sens położenie tam zanęty. Zerknąłem na sąsiadów i zobaczyłem, że są również zaskoczeni. 

Na tak głębokim łowisku już dawno nie łowiliśmy. 80% czasu na przygotowanie się zajęło mi ustawienie odpowiedniego gruntu, pozostałe 20% spędziłem na chaotycznym lepieniu kul zanętowych. O godzinie 8:50 nasz „etatowy” sędzia Marek Przybylski dał sygnał na nęcenie ciężkie. Z wszech stron do wody poleciały kule zanętowe, jedynie Kemal jako zanęty użył namoczonej bułki do kebabów o luźnej konsystencji, co wzbudziło wśród pozostałych zawodników ironiczne komentarze. W prawdzie to ja złowiłem pierwszego karpia z dna, zaraz po mnie Krzysiek Denkiewicz miał podobnego na tyczkę, ale kolejne minuty należały już do  Kemala. 

Szybko złowił trzy królewskie i wysunął się na prowadzenie. Sporo zawodników w tym czasie nie miała jeszcze kontaktu z rybą. Zauważyłem, że karpiki żerują tuż pod powierzchnią zbierając Kemala bułkę z  tureckiego kebabu, więc postanowiłem na drugiej odległościówce ustawić grunt ok. 70 cm i spróbować szczęścia łowiąc wysoko. Przyniosło to efekt piorunujący! 

Przez pierwszą godzinę łowiłem karpie jeden za drugim, niezależnie od tego czy na haczyk trafiła kukurydza, barwione robaki, czy gnojak. 

Po zmianie gruntu na swoich zestawach do grona łowiących ryby dołączyli Piotrek Krawczyk, Jacek Denkiewicz oraz jego syn Krzysiek, który rozstał się z długą wędką na rzecz matcha. Wtedy ja z Piotrkiem popełniliśmy błąd. Zaczęliśmy donęcać strzelając z procy niewielkie kulki zanęty. Wychodziło nam to nie zawsze celnie, wynikiem czego ryby zaczęły odchodzić nam coraz dalej. No ale przynajmniej mieliśmy okazję postrzelać sobie z procy do spławika ;) Zaczynaliśmy łowić na 20 metrze a na koniec zawodów musieliśmy zmieniać spławiki na cięższe  szukać ryb na ponad 40 metrze. 

W między czasie nieudany hol, najprawdopodobniej większego okazu, zaliczył Marcin Patelski, któremu ryba urwała żyłkę Trabucco 0.18. 

Jedynie Kemal Yildiz potrafił utrzymać karpie na stałej odległości. Od drugiej godziny i aż do końca zawodów regularnie je odławiał co dało mu niekwestionowane zwycięstwo z wynikiem 30 310 pkt. Został również łowcą największej ryby a był nią karp o wadze 1 020 pkt.  za co otrzymał specjalny puchar ufundowany przez właściciela wody Jerzego Sienkiewicza. 

Drugi najwyższy wynik w zawodach uzyskałem ja a było to 18 750 pkt

Ostatni na podium załapał się Grzesiek Patelski, łowiący niestety zbyt daleko ode mnie, żebym mógł cokolwiek o nim napisać. Grzesiek osiągnął wynik 14 750 pkt. 

Niewiele mniej od niego, bo 14 300 pkt. uzbierał Piotr Krawczyk. Na piątym i szóstym miejscu znaleźli się kolejno Jacek i Krzysiek Denkiewicz z wynikami 12 670 i 12 315 pkt. Pozostałe osiągi nie przekraczały  dziesięciu kg a pełne wyniki można znaleźć na forum w dziale Koła i kluby – Klub Dorado Gorzów Wlkp.

Po długim i obfitym wędkowaniu prezes zaprosił nas na poczęstunek w postaci pysznych grillowanych szaszłyków i karkówek, których zapach dochodził do nas przez ostatnią godzinę zawodów. Tym razem w rolę „Makłowicza” wcieliła się  Ania Krawczyk, za co jej wszyscy dziękujemy. 

Po posiłku odczytano wyniki a Waldemar Kryński wręczył zwycięzcom  puchary. 

Chcąc podsumować ten dzień, trzeba stwierdzić, że były to zawody z których wszyscy powinniśmy być zadowoleni. Po pierwsze padło bardzo dużo ryb. Nie były to wielkie okazy, ale potrafiły już nieźle poszaleć na naszych delikatnych zestawach. Po drugie  Prezes Dorado Gorzów zadbał, aby każdy wędkarz łowiący w zawodach otrzymał cenną nagrodę, za co należą się mu gorące podziękowania. Po trzecie ta nieciekawie zapowiadająca się pogoda ostatecznie zlitowała się nad nami i tylko troszkę przelotnie pokropiło. Po czwarte miłe towarzystwo – jak to zwykle w Dorado.

Na koniec chciałbym podziękować Jerzemu Sienkiewiczowi za udostępnienie bardzo fajnego łowiska oraz wszystkim tym, którzy przyczynili się do organizacji tych zawodów.

 

Pozdrawiam Krzysztof Rajtar

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Design & Hosting: AP SOFT |