Młodych i niedoświadczonych (czasami już z kilkuletnim stażem) wędkarzy zawsze nurtuje i ciekawi: co wpłynęło na wynik wędkarza -zawodnika, który łowi duże ilości ryb w czasie prywatnego rekreacyjnego łowienia lub na zawodach?

Częstą odpowiedzią jest to, że zawodnik posiada tajemną wiedzę na temat cud zanęty i trzyma w tajemnicy skład niczym starożytni cyrulicy czy napiętnowani w XIX w. znachorzy.

Prawda jest taka, że tajemnica nie tkwi w składzie zanęt. Prawda tkwi w wiedzy, jak łączyć odpowiednie składniki i w jakiej kolejności, aby uzyskać odpowiednią konsystencję. Tej wiedzy jeszcze nikt nie osiągnął bez łowienia zawodniczego. Doświadczenie zawodnicze zdobywane na przestrzeni lat na łowieniu w różnych akwenach wodnych, rywalizacja oraz wymiana doświadczeń między zawodnikami powoduje, iż łowiąc prywatnie (rekreacyjnie) jesteśmy wstanie dopasować odpowiednią zanętę do łowienia z dziecinną łatwością. Owszem, wiedzę można przekazać niedoświadczonym wędkarzom, ale bez obłowienia ta wiedza działa może w 50-ciu procentach i to zależy od zaangażowania wędkarza.

Często spotykam się z zapytaniem o skład zanęty na jezioro czy rzekę (najczęściej w internecie). Odpowiedziałem kilka razy i jak mnie życie nauczyło jest to duży błąd. Błąd polegający na tym iż zanęta uniwersalna tzw. "CUD" nie istnieje bo każda rzeka, kanał czy jezioro rządzi się swoimi prawami, do tego interpretacja łowiącego co do łączenia składników jest różna. Podam przykład z życia. Dwaj wędkarze dostają przepis na zanętę płciową na wody stojące i tak: 1kg zanęty płciowej, 4kg. Ziemi czarnej, 1kg. gliny rozpraszającej, 1\2l. joka,1\4l. pinki, kolendra, 0,5kg. pastoncino czerwone. Pierwszy z nich z doświadczeniem zaczyna od nawilżenia zanęty, osobno przesiewa ziemię przez sito, osobno glinę, którą okrasza odrobiną kolendry. Pinka jest umyta i zaprawiona zapachem. Jokers jest rozproszony w panierce lub ziemi. Następną czynnością, którą wykonuje jest łączenie połowy składników zanęty, ziemi i gliny w jednym wiadrze i w razie potrzeby delikatnie domacza(tutaj właśnie potrzebne jest doświadczenie tzn. uzyskać odpowiednią konsystencję.) Druga połowa składników zostaje nie łączona na wypadek zmian kapryśnie reagujących ryb w osobnych pojemnikach. Po otrzymaniu odpowiedniej konsystencji z ziemi, zanęty i gliny zawodnik wszystko ponownie przesiewa przez sito, aby napowietrzyć (spulchnić) zanętę a następnie  dodaje odrobinę pastoncino oraz pinki.  Joka dodaje dopiero tuż przed sformowaniem kul zanętowych i tę samą czynność w zależności od intensywności brań powtarza przy donęcaniu. Pierwsze kule podaje w trzech spoistościach regulowanych klejem lub ilością wody. To tak w skrócie ! bo nie opisuję w jaki sposób to położyć na dnie, aby zaprezentować zanętę.

Drugi zawodnik powiedzmy pasjonat wędkarstwa posiada jedno góra dwa wiadra, więc wszystko wsypuje do jednego pojemnika łącznie z jokiem i robalami następnie zalewa to wodą miesza do konsystencji brei i wali do wody. Teraz pytanie samo się nasuwa! czemu ten pierwszy łowi,a ten drugi nie? Przecież składniki mieli podane te same, w tych samych proporcjach i to przez tę samą osobę? Ryby jak ludzie uwielbiają jak im się poda wszystko na tacy, jednak to wszystko powinno być wykwintne i dopieszczone. Czy ryby są wybredne? Bardzo!!! Czasami zastanawiam, się czy nie bardziej od ludzi? Czy tajemnice "cud zanęty" istnieją? Odpowiedzcie sobie sami, a jeśli wnioski wyciągniecie odpowiednie to na 100% będziecie czerpać przyjemność z łowienia ryb.

Pozdrawiam

Jacek Denkiewicz

fot. archiwum

 

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Design & Hosting: AP SOFT |